Dzisiaj jest 14 Października 2019, Poniedziałek, imieniny obchodzą:

Właściwości lecznicze marihuany

Dodano: 25 czerwca 2019

Jedni uważają, że to niebezpieczny narkotyk, inni twierdzą, że to zbawienne lekarstwo na walkę z rakiem, AIDS oraz stwardnieniem rozsianym. W świecie ciągłego rozwoju naukowcy przeprowadzają badania dotyczące właściwości leczniczych marihuany. Jest to temat, który zdecydowanie wzbudza wiele kontrowersji, ale czy faktycznie powinien?

 

Zastosowanie leczniczej marihuany znane jest od tysiącleci. Warto wyjaśnić, że różnica między znanym nam narkotykiem a leczniczą marihuaną jest kolosalna i nie ma co ich wrzucać do jednego worka. Konopie medyczne to rośliny uprawiane według ustalonych norm, które przeszły odpowiednią kontrolę jakości zgodnie z międzynarodowymi zasadami dotyczącymi ziołowych produktów leczniczych. Wiele nowoczesnych badań dowodzi, że składniki aktywne zawarte w konopiach pomagają  w wielu schorzeniach. Do tej pory leczono nimi rany, poparzenia oraz wrzody. Nasiona konopi były wykorzystywane również w formie pasty, stosowano ją przeciwzapalnie, jako lek przeczyszczający i odrobaczający. Co ciekawe, olej, który toczono z nasion, używano jako odżywkę do włosów, a żywiczny wyciąg na bazie alkoholu był stosowany jako środek przeciwbólowy, redukujący poziom lęku, poprawiający apetyt, stosowany przy migrenie, bezsenności i w przypadłościach neurologicznych.

Na początku XX wieku znanych było co najmniej sto środków leczniczych, w których Cannabis stanowił istotny, jeśli nie jedyny składnik. Lekarstwa te były przepisywane na kilkadziesiąt różnych schorzeń.

„W Polsce są setki tysięcy pacjentów cierpiących na dolegliwości, w których pomagają preparaty z konopi indyjskich. Surowiec konopi medycznej to lek z kategorii “N”. Stosowany jest m.in. w medycynie paliatywnej dzięki temu, że odkryto w nim ok. 100 substancji aktywnych, w tym kannabinoidy tzw. THC i CBD. Po świecie krąży wiele teorii, które próbują obalić negatywne skutki zażywania medycznej marihuany. Na wielu rynkach świata dopuszczono jednak do obrotu produkty lecznicze na bazie Cannabis” – mówi ekspert Lucyna Pellowska-Januszek.

Liście Cannabis, narkotycznej, nieprzebadanej marihuany wyglądają bardzo niewinnie, jednak ich skład nie opiera się tylko na naturalnych składnikach. Głównym składnikiem tej marihuany jest THC, czyli tetrahydrokannabinol, który ma działanie psychoaktywne. Zażyte zioło w bardzo szybkim tempie zaczyna oddziaływać na nasz mózg. Zaczynamy odczuwać euforię, uczucie relaksu, występują również zaburzenia percepcji, mamy zwiększone łaknienie. Wszystkie te działania marihuany mogą wywołać zagrażające życiu skutki. Zdarza się, że ludzie zaczynają traktować okna jak drzwi lub też wydaje im się, że potrafią latać, co w efekcie może doprowadzić do samobójstwa. Najczęstszym skutkiem palenia marihuany jest wystąpienie u człowieka, który ją zażył, tak silnej psychozy, że będzie on wymagał pobytu na oddziale psychiatrycznym. Częste zażywanie marihuany może też doprowadzić do powstania tzw. zespołu amotywacyjnego, który charakteryzuje się znacznym upośledzeniem pamięci i czynności poznawczych, brakiem koncentracji, apatią i otępieniem oraz brakiem zainteresowania swoim wyglądem i osiąganiem różnych celów. Zażywanie marihuany bardzo często doprowadza do uzależnienia psychicznego.  

 „Obecnie nie możemy stwierdzić, czy w przyszłości marihuana będzie wciąż uznawana za narkotyk, czy może zwycięży jednak teoria marihuany leczniczej. Naukowcy zbadali działanie kannabinoidów, które odpowiadają m.in. za walkę z bólem, a jednocześnie nie niszczą komórek nerwowych, a wręcz je chronią. Przed wypuszczeniem leku i zioła z zawartością cannobis warto zbadać ich profil, pozostałości pestycydów i mikotoksyn, metali ciężkich, czystości mikrobiologicznej, pozostałości rozpuszczalników i  zawartości terpenów. Na rynku w naszym kraju i poza nim mamy mnóstwo produktów codziennego użytku i spożywczych z zielonym listkiem na opakowaniu. Mimo że zawartość THC jest tam minimalna, warto sprawdzić, czy mimo wszystko została ona poddana wymaganym badaniom. Nie zawsze coś, co ma nam pomóc złagodzić ból bądź dostarczyć chwilowego, pozytywnego bodźca, okazuje się nie groźnym dla nas incydentem” – dodaje Lucyna Pellowska-Januszek.

Czytaj również